Góry o zachodzie słońca
Tomek Brzózka w okapie
AKADEMICKI  KLUB  GÓRSKI
<archiwum
Małe logo Akademickiego Klubu Górskiego





O sezonie 2003 traktat niekrótki....

Paweł Pustelnik

Za oknem słońce coraz mocniej przygrzewa oznajmiając niechybne nadejście wiosny. A skoro wiosna to i wiosenne porządki. Zanim przywitamy nowy sezon, czas podliczyć ten stary, czyli przypomnieć sobie, kto co załoił w AKG w (dawno już pożegnanym) roku 2003.

Jak to z początkiem roku bywa i ten przywitał nas zimą. Wspinacze dzielą się na tych, którzy zimę lubią i skrzętnie wykorzystują jej nadejście, tych, którzy przed zima uciekają (na ogół na południe kontynentu) i tych, którzy zimy cały rok poszukują (tą przypadłością zajmiemy się później). Zimę 2003 w Tatrach najlepiej wykorzystał działający w rejonie Morskiego Oka Andrzej Lipka. AL zadomowił się w (nieistniejącej już) Chatce na Włosienicy i traktując ja jako bazę wysuniętą dokonał z (prze)różnymi partnerami całej serii bardzo dobrych przejść, o wysokiej klasie i trudności. Padły m.in.: Dag na Kotle Kazalnicy (z Grzegorzem Skorkiem w 12h - rekord czasowy), Sprężyna na kotle Kazalnicy (w 7h 15min z G.Skorkiem i P.Bździelem - rekord czasowy), Sen Zielonych Motyli na Czołówce Cubryny i wiele innych. Dość powiedzieć, że to przejścia wyróżniające się w skali Polski, a Andrzej jest pierwszym od bardzo dawna wspinaczem rodem z AKG, który osiąga tak wysokie wyniki w dyscyplinie 'alpinizm (zimowy)'. Na tle tych przejść inne dokonania klubowiczów wypadają dość blado, ale próżność nie pozwala mi o nich zapomnieć. W rejonie Hali Gąsiennicowej wspinali się Paweł Grenda, Grzesiek Kowalski, Marcin Durkiewicz i Paweł Pustelnik. Najtrudniejsze przejścia w tym rejonie to piątkowe drogi: Filar Staszla (w 7h) i Stanisławski (na Zach. Kościelca w 5h) zrobione przez zespół Pustelnik-Durkiewicz.

Teraz o grupie drugiej, czyli tych, którzy przed zima uciekają. Kierunek ucieczki jest na ogół jasny: na południe. Tam świeci słonce, tam skała jest ciepła, tam można dyskontować wykuwaną na Różyckiego moc. Okres świąteczno-sylwestrowy w Les Calanques koło Marsylii spędzali: Maciek Fijałkowski, Sławek Cyndecki, Marta Rudyk, Mateusz Haładaj i Marcin Durkiewicz (ten ostatni jak widać ma do zimy stosunek ambiwalentny). Najlepszymi przejściami mógł się pochwalić Kloper, który przemknął 2x7c OS i 2x8a RP. Exodus na południe miał swoją kontynuację w lutym. Do włoskiej Sperlongii zawitali Mateusz Haładaj, Marta Rudyk, Artur Klikowski, Anka i Andrzej Makarczuk, Agnierszka Jędrzejewska i Tibor Kochaniak. Znowu najlepszy był Kloper (2x8a+ RP i 8a flash) ale nie sposób nie zatrzymac się na chwile przy przejściach Makara, któremu po raz kolejny (który to już?) udał się manewr wspinaczkowego comebacku. Andrzej pokonał m.in. Cave Cannam 7c RP, Ombra della Scorpione 7c RP, Nuvole dal fango 7a+/b OS. Makarena również odnotowała godny wynik prowadząc Placatti 7a+ RP i Mozarta który "w przewodniku ma 7a+/b" ;))
Podczas gdy niektórzy toczyli wspinaczkowe boje 'outdoor' inni pozostali 'indoor' i zmagali się z materią panela. Na ogólnopolskich zawodach juniorskich reprezentował nas duet: Andrzej Przedecki - Rafał Plaskota. Nasi juniorzy walczyli dzielnie, najdzielniej Andy, który na edycji Pucharu Polski w Lublinie zajął 2. miejsce w konkurencji na trudność.
Końcowy akcent zimy a może już początkowy wiosny to wizyta AGAckiej i Tibora na Gran Canarii i rekonesans w tamtejszych egzotycznych rejonach wspinaczkowych.

Dni były coraz dłuższe, ciepełko na stałe zagościło w kraju, Makar ciągle jeździł do Sperlongi... Tak więc nastała wiosna. Wielkoanoc, weekend majowy, czyli sporo czasu na wyjazdy, który skrzętnie wykorzystaliśmy. W kwietniu w kierunku wąwozu Tarn we Francji wyruszyły dwa samochody, a w nich gotowa do boju drużyna: Adaś Pustelnik, Andrzej Lipka, Maciek Fijałkowski, Paweł Pustelnik, Marcin Durkiewicz i Maciek Szafnicki. Na wyniki nie czekaliśmy długo, bo już w pierwszym tygodniu wyjazdu Adaś sieknął bez znajomości La Spectre d"Ottokar 8b ustanawiając najtrudniejszy polski OS. Potem dołożył jeszcze Afieu Wolfgang 8c RP. Ale nie on jeden wieńczył sukcesy: Andrzej Lipka osiągnął swój 'personal best" robiąc 1x8a OS, 1x8a flash i kilka 7c-7c+ OS, czym dowiódł, że jest jednym z najwszechstronniejszych climbersów w kraju. Paweł Pustelnik wspiął się na 8a RP.
Inni klubowi wspinacze też nie próżnowali. Bartek Malinowski odwiedził chorwackie rejony Paklenica i Vranskija Draga. Artur Klikowski działał w Hejszowinie (Golibroda IXc RP). Kloper szalał pod Krakowem (Murarz I (VI.5/5+) RP i Murarz II (VI.5+/6) RP). Kolejne majowe wypady sprawily, że Mateusz rozprawił się z całkiem pokaźnym zbiorem jurajskich ekstremów z drogą Wakacje z Dupami VI.6 na czele. Sporym wzięciem cieszyła się też Hejszowina którą regularnie nawiedzał team: Fijał, Andrzej lipka i Sławo Cyndecki. Hitem były bez wątpienia przejścia ALa: Belcanto Xa flash, Epitafium IXb RP, Kanciarz IXa OS.

W analogicznym okresie toczyły się również wysokogórskie boje z udziałem zasłużonych członków klubu. Mowa tu o tej frakcji wspinaczy którzy zimy natrętnie poszukują, nawet w środku pięknej wiosny. Piotr Pustelnik w zespole z Krzysztofem Tarasewiczem stanął w maju na wierzchołku Manaslu (8126m) dodając 12. szczyt do Korony Himalajów. Wyczyn to wielki (jedyne wejście w sezonie), a skoro sukcesy tego pana dość już nam spowszedniały (prawie jak Małysza) to tym bardziej warto podkreślać ich wagę.

Po okresie wiosennym nastał okres letni, który to tradycyjnie już jest najobfitszym w przejścia w skali roku, a wyników godnych opisania mamy natłok. Pogrupujmy je więc biorąc pod uwagę rejony działania.
Zacznijmy od gór i to tych odległych, czyli zagranicznych. W Dolomitach działały niezależnie w rożnych okresach dwa zespoły. W lipcu Andrzej Lipka w teamie z Grzesiem Skorkiem wspinał się na Marmoladzie. Osiągniete (mocne) wyniki domagają się wymienienia: Lustro Sary IX RP w 9h i Via AliBaba VII A3 OS w 11,5h to jedne z najlepszych polskich przejść na tej ścianie. W sierpniu ten sam rejon wizytowali Sławek Cyndecki i Maciek Fijałkowski. Na rozgrzewkę sieknęli drogę Vinatzer-Messner (VII), a potem ... plany pokrzyżował bardzo nieprzyjemny lot Sławka i odtrąbiono odwrót.
Jedynym naszym reprezentantem w Chamonix był w tym roku Andrzej Lipka. W zespole z Grzesiem Skorkiem zrobił Diretę Harlin-Robbins na Fou, (6c AO) a mało korzystne warunki nie pozwoliły niestety na klasyczne przejście tej ani innych dróg.
W Alpach w Szwajcarii przebywał klubowy turnus w składzie: Artur Klikowski, Marcin Durkiewicz, Grzegorz Kowalski i Paweł Pustelnik. Ekipa najpierw wspinała się w rejonie przełęczy Grimsel i Furka w Alpach Berneńskich gdzie na ścianach m.in. Eldorado i Graue Wand przebyto kilka dróg o trudności do VII OS i długości do 500m. Potem celem był Piz Badile w dolinie Bergell i droga Cassina, którą to po tygodniowym przeczekiwaniu niestabilnej pogody obu zespołom udało się przejść.
W Austrii w rejonie Gesause wspinał się zespół Paweł Grenda - Bartek Malinowski. Efektem tej działalności były drogi m.in. na ścianach Festkogel i Kleiner Odstein o długości do 650m i trudności do VII robione głównie OS.
Tradycyjnie już spory ruch panował w dolinie Hollental gdzie wspinali się Anka i Andrzej Makarczuk, AGAcka, Tibor oraz Jacek Kmin. Najlepszym przejściem tego ostatniego była droga Nachste Stufe (120m) VIII- RP, a powrót Jacka do trudnego wspinania skalnego również okrzyknąć należy mianem wielkiego comebacku.
Teraz o górach ciut mniejszych i bliższych, ale równie dla nas ważnych, czyli Tarach. Działalność tatrzańska kwitła głownie za sprawa dwóch klubowych wspinaczy. Andrzej Lipka zapisał na swoje konto całą serie bardzo efektownych przejść na Kazalnicy: Symfonia Klasyczna VII OS w 5,5h, Superdiretissima VII+ OS w 4,5h ( w zespole z Jankiem Kogutem), Stąd do Wieczności VII+ OS (z Michałem Kajcą), Kant Filara VII+ solo OS w 4h i Epitafium VII+ solo OS w 5,5h. Do tego dodajmy solowy maraton: Szare Zacięcie na MSW + Rynna Wawrytki solo w 3,5h + w zejściu Miedzymiastowa na Mnichu freesolo (czyli żywiec) - razem 5,5h. Czapki z głów! Drugim tatrzańskim bohaterem był Mirek Koprowski. Szyszka realizował się na polu hakowym - w zespole z Rafałem Gruszczyńskim i Tomkiem Osypinskim dokonał pierwszego jednodniowego przejścia drogi Get Whacked VII A2+ (15,5h). Do tego wytyczył własną kombinację na Mnichu. SU-MI-KO (tak się droga nazywa) łączy kolejno wyciągi Superraty Młodości, Międzymiastowej i Kosińskiego i ma wycenę VII. Na Kazalnicy Mirek przeszedł Promenadę VI+ i Warianty Małolata VI+. Odwiedził też Słowację, gdzie na Galerii Gankowej robił drogi Orłowkiego (VI) i Studnicką (V+) a na Malym Młynarzu Sprężynę (VI+). Oprócz tych dwóch wspinaczy wartościowe przejścia tatrzańskie odnotowali jeszcze: Makar - Warianty Małolata VI+ na Kazalnicy i zespół Kinder-Grendi, który na Zamarłej Turni pokonał m.in. Kant Pietscha VII+ RP i Mu-Mu-Mu VII+ OS.
Teraz czas zajrzeć w skałki, czyli tam gdzie tradycyjnie (od kilku sezonów) AKG mocą swoich skalnych mistrzów błyszczy. Na pierwszy plan wysuwa się tu działalność teamu: Adaś Pustelnik, Andy Przedecki, Maciek Szafnicki, który przez 2 miesiące turował po skalnych ogródkach Niemiec, Szwajcarii i Francji. Jak łatwo się domyślić pałeczkę pierwszeństwa dzierżył Adaś, który jako pierwszy Polak poradził sobie z drogami wycenianymi na 8c+. We Frankenjurze padły: Infinity 8c+ (pierwsze i jedyne póki co powtórzenie, choć Adaś utrzymuje że "łatwe") i Shagrila 8c+ (prawdopodobnie 3. powtórzenie drogi). Po przenosinach do Ceuse Adaś dołożył jeszcze pierwsze powtórzenie drogi Dave'a Grahama Bah bah black sheep 8c+. Warto zauważyć, że tym samym do naszego zawodnika należy najlepszy polski OS i najlepsze polskie RP, a jego przejścia odnotowały największe światowe serwisy i niemiecki Rotpunkt. O dwóch kolejnych 'ósemkach c" i onsightach do 8a+ włącznie nie będę się rozpisywał bo to przecież już standard... Adaś poprawił również swój rekord boulderowy robiąc w szwajcarskim Sustenpass przystawkę 8a+ Fb. Wracając do pozostałych członków wymienionego teamu, warto zauważyć przejścia Andrzeja Przedeckiego we Frankenjurze (np. Eckel 9+) i na boulderach w Szwajcarii (do 7a+ Fb). Z kolei zasługi Szafy nie mieszczą się w kategorii 'wyczyn sportowy", ale wyczynem bez żadnej wątpliwości są. Dwumiesięczna podróż z kamerą w trakcie której zarejestrowane zostały najlepsze przejścia Adasia zaowocowała filmem "The Crux" który zdobył główna nagrodę festiwalu Film Extreme w Warszawie.
Drugą osobą, która zanotowała w czasie tych wakacji bardzo znaczący sukces był Mateusz Haładaj. Podczas pobytu we Frankenjurze Mateusz poprowadził m.in. Stone Love 10+, Nightmare 10. Po przeprowadzce do Ceuse (skąd ja znam ten schemat?) było jeszcze lepiej: padły Chronique de la Haine Ordinaire 8c RP, La'ami de tout le monde 8b RP i Face de Rat 8a+ OS oraz 3x8a OS. Tym samy Mateusz został trzecim wówczas Polakiem który zapisał na swoim koncie drogę 8c. Z Kloperem wspinała się Marta Rudyk. Najlepszym wynikiem Marleny była droga 8- poprowadzona OS we Frankenjurze. Natomiast bohaterem w konkurencji "ścicha pęk" ogłosić należy Sławka Cyndeckiego. Sławo dokonał rzeczy wielkiej wyrównując na poziomie 7c+ swój najlepszy OS z najlepszym RP. W Ceuse pokonał od strzału Mirage 7c+. Sucha cyfra mało mówi, więc nadmienię ze droga to nader poważna, z klasą i niejednego mistrza już zrzuciła. Sławek wspinał się tez w Tarn, gdzie padały drogi do 7b+ OS i 7c RP. W tym samym rejonie Paweł Pustelnik poprowadził jedno 7b/b+ i kilka 7b OS. Do wspomnianego wąwozu dotarli również Wojtek Cieślak i Dorota Nitecka. Kilka osób zostało w kraju. Rafał Plaskota (dajesz Szkreciak!) dołączył do trochę już zapominanego klubu "sześćpieć" prowadząc Ommadown VI.5 na Podzamczu. Andy Przedecki po powrocie z tury zagranicznej sieknął nagły Atak Murarza VI.5/5+ w Dol. Będkowskiej i Greka korbę VI.5 w Podlesicach. Tą ostatnią drogą zrobił tez Sławek Cyndecki. Jacek Kmin (brawo Jacek!) sieknął z kolei Obywatela Scurvy VI.3+ w Będkowkiej, co odnotowujemy jako istotne przejście w kategorii senior. We wrześniu na Krym ruszyła ekipa w składzie z Bartkiem Malinowskim i Joanną Szmagaj, a efektem wizyty w tym egzotycznym rejonie było sporo dróg jedno i kilkuwyciagowych.

Na jesieni ruch wspinaczkowy przycichł. Sytuacja pogodowa pod tytułem "ni to zima ni lato" nie rokowała niestety dobrze wspinaczkom w Tatrach, a w skałki oprócz Adasia, który wyemigrował na rok do Francji nikt się nie pofatygował. Kwitła za to działalność hakowa - głównie prowadzona na Jurze w stylu "clean". W ławach wieszali się Grzesiek Kowalski (dzięki za instruktaż Kinder!), Paweł Grenda, Paweł Pustelnik, Sławek Cyndecki, Artur Klikowski, Tibor Kochaniak. Przedłużeniem tej aktywności były wspinaczki Andrzeja Lipki i Sławka Cyndeckiego na Raptawickiej Turni w Tatrach Zachodnich: Diretissima VI A2 i Kiełkowski V A2. Humorystycznym akcentem jesieni był dwudniowy wypad w Tatry Pawła Pustelnika i Andrzeja Lipki efektem którego były: jeden lot, 2 wycofy, jeden naruszony zderzak od Cinquecento , jeden stłuczony tylni klosz od światła oraz 2 nietęgie miny.

W grudniu znów powiały korzystne wiatry, oczom naszym ukazały się promocyjne bilety na trasie Łódź-Lyon. W rejony Cimai i Kalanki pojechali: Paweł i Adam Pustelnik, Fijał, Marcin Durkiewicz, Marta Rudyk, Mateusz Haładaj i Rafał Plaskota. Adaś i Kloper sieknęli w Kalankach solidarnie Rastatę 8b, a Duron, Paweł i Szkret po 7c RP. Do tego Duron 7b OS (personal best), Paweł 7b flash a Marta Rudyk 7a OS (też jej najlepszy wynik). A w miedzyczasie był sylwester, przywitaliśmy rok A.D. 2004 o którym to napiszę wam kiedy indziej...

I to już wszystko. Uff... Jak sami widzicie działo się sporo i to na ogół na wysokim poziomie. Podsumujmy fakty. We skałkach przeciętny poziom szerokiej czołówki to 7b-b+ OS i 7c-c+ RP, a najlepsi siekają 8c-c+ RP i 8a+-b OS. W Tatrach na Kazalnicy padały drogi do VIII+ OS i (nie na Kazalnicy) hakowe do VII A2+. Do tego samotne przejścia dróg do VII+ OS na Kazalnicy w rekordowym czasie. Nie zapominajmy tez o bardzo dobrych przejściach zimowych na Kotle Kazalnicy, Kazalnicy i Cubrynie. Klubowe zespoły pokonały m.in. północną ścianę Piz Badile, południową Marmolady, wspinaliśmy się w Chamonix, w Szwajcarii na Eldorado i Graue Wand, w Austrii w Gesause i Hollenatllu. Naszych widywano na Kanarach i na Krymie. Członek AKG wszedł na dwunasty w karierze ośmiotysięcznik. A skoro tak dobrze dzieje się w państwie duńskim, to pożegnam się z wami słowami Duńczyka: Ucho od śledzia!. Życzę sukcesów w napoczętym już sezonie 2004.

Paweł Pustelnik
21.03.2004




Zapraszamy również do przeczytania informacji o tegorocznych Srebrnych Hakach.

AKG  Łódź 90-062  ul. Piotrkowska 132  tel. 636-35-43  klub@akglodz.org