El Chorro
Krótki opis jak dotrzeć na koniec świata i co tam jest
Dojazd
Większość osób udających się do El Chorro wybiera lotniczy środek transportu - tak jest teoretycznie szybciej i pewnie tylko niewiele drożej niż kurs samochodem z Polski przez całą Europę. Tak też podróżowaliśmy i my, i ten właśnie sposób dotarcia w to miejsce opisuję.
Do Malagi można dolecieć na wiele sposobów: przez Londyn lub jedno z niemieckich miast - my lecieliśmy z Berlina, do którego dotarliśmy pociągiem. Niesprawdzonym przez nas, ale rozważanym pomysłem, był lot do Sewilli, z której kursuje pociąg zatrzymujący się w El Chorro i powrót przez Malagę.
Z samolotu wysiadamy na lotnisku w Maladze, położonym kilka kilometrów od centrum miasta. Na szczęście kursuje tu kolejka miejska, która dowiezie nas tam gdzie trzeba. Jeździ ona co ok. pół godziny. Na marginesie: dla osób śpieszących się na jedyny bezpośredni pociąg do El Chorro odchodzący ze stacji Renfe o 19:15 informacja jak szybko wydostać się z lotniska może być kluczowa - przyloty są na dole, kierujemy się więc na górną kondygnację lotniska (możliwe warianty - winda lub schody w budynku); po wyjściu z hali kluczymy między samochodami trawersując parking w prawo, pod kątem 45 stopni, w kierunku kładki nad autostradą; dalej wprost kładką, która tu lekko wznosi się i obniża, aby w końcu stromo opaść do poziomu ziemi; dalej już łatwo wprost na widoczne stąd perony kolejowe; przed peronami porzucamy wózki bagażowe (dekoracja zwycięzców tego szalonego wyścigu odbędzie się w późniejszym terminie), zakupujemy bilety w automacie (ze strefy 1 do 0, bilety są ważne 2 godziny od momentu kupna) i czekamy na pociąg jadący orograficznie w lewo. Z kolejki wysiadamy na przedostatniej stacji czyli coś-tam Renfe. Tu zmieniamy pociąg na ten jadący już bezpośrednio do El Chorro, i dalej do Rondy. W tym celu należy wyjść z podziemi i przejść do drugiego, naziemnego dworca kolejowego skąd odjeżdają normalne pociągi. Komu się sztuka szybkiego dostania do dworca nie uda i spóźni się na jedyny pociąg (czyli tak jak nam się to nie udało), tego czeka nocowanie w Maladze - wtedy polecam pojechać kolejką do końca, przejść się po mieście, wreszcie dotrzeć do białej latarni i przespać na ławeczce na plaży. Poranny widok wschodu słońca pod palmami dostarczy niezapomnianych wrażeń.
Można również ze stacji Renfe udać się przed wieczorem zwykłą kolejką miejską do miejscowości Alora i tam zadać z buta ok 15km (my zrobiliśmy wycof po ok 2km). Można też zamówić taxi, za ok 15€ na 4 osoby, numer telefonu wisi na stacyjce. Można wreszcie czekać na wieczorny pociąg (ten, który jedzie z Malagi). I tak docieramy do El Chorro, gdzie pozostaje nam znalezienie noclegu, co może się okazać kolejnym utrapieniem.
Uwaga! Podróż powrotna może być nie mniej pasjonująca - pociągi do Malagi jadą dwa razy dziennie, przy czym jeden z nich - ranny - w niedziele nie jeździ wcale (przez co musieliśmy spędzić noc na lotnisku)
Spanie
Możliwości zamelinowania się jest wiele - do wyboru, do koloru. Niestety w trakcie świąt może się okazać, że wszystkie miejsca są pozajmowane, dlatego warto zarezerwować sobie noclegi wcześniej. Oto kilka dostępnych możliwości:
-
spanie w Refuggio - schronisko zawalone rasowymi, ujaranymi wspinaczami z całego świata, z modnymi w tym sezonie dredami. Hiszpański gwar, tłok, spanie na łózkach 3 piętrowych i generalny bałagan, to wrażenia jakie wynieśliśmy stamtąd zanim nas wygonili z powodu braku miejsc. Ma to swój klimat, ale może być męczące. Dotrzeć nie trudno: z dworca staczamy się drogą w dół i kierujemy na zajebiście pomarańczowy, urokliwy domeczek. Za 6€ dostajemy kluczyk do metalowej szafki, miejscówkę na łóżko oraz nielimitowany dostęp do kuchni i łazienki.
refugiodeescalada@hotmail.com
-
camping El Chorro - kemping położony nisko nad zbiornikiem, na zboczach zalesionego stoku, z dużą ilością miejsca. Są prysznice z ciepłą (nie gorącą) wodą i kibelki. Tu nocują nie tylko wspinacze, ale i rowerzyści, turyści z samochodami kempingowymi itp. Sympatcznie i w miarę zadbane miejsce jak na hiszpańskie warunki. Niestety kanalizacja lekko im szwankuje i czuć delikatny fetor, do którego można się jednak przyzwyczaić. My nie mieliśmy zbyt dużego wyboru i właśnie tu spędzaliśmy czas pozawspinaczkowy w ofiarowanym nam namiocie, śpiąc na pożyczonych karimatach. A wszystko to w cenie 3,5€ od ryja za osobę i tyleż samo za namiot. Dla burżujów jest opcja spania w salce zbiorowej za 9€ lub w domkach 2,3 lub 4 osobowych - tu ceny powyżej 40€ za domek.
www.alberguecampingelchorro.com
-
stacja - patent praktykowany na innych wyjazdach; tu jednak spanie na dworcu wcale nie znaczy kimania na ławce na peronie pod drzewkami pomarańczy. Otóż można spać w budynku dworcowym na pięterku. Załatwia się to bodajże przez staruszkę ze sklepu na dole. Zarówno cena jak i warunki nie zostały przez nas zbadane, ze względu na brak miejsc.
- hotel - pięknie wyglądający budynek położony na przeciwko dworca, z zapewne bardzo komfortowymi warunkami noclegowanymi oferowanymi za jedyne 60€ za dwie osoby. My nie zdecydowaliśmy się na sprzedaż całego naszego szpeju i przespanie się choćby jednej nocy w tym przybytku.
www.lagarganta.com
- kemping Finca "La campana" - daleko położony kemping (1,5-2km od dworca). Dotrzeć tam można idąc drogą biegnącą koło hotelu do góry. Na pierwszym rozjeździe przy białym domku idziemy prosto (prawa odnoga drogi). Dalej za znakami. Kemp prowadzony przez angoli wygląda bardzo sympatycznie i na zadbany, niestety jest odrobinę droższy niż poprzednio opisywany. No i w skały jest tak strasznie daleko.
www.el-chorro.com
- las - wariant wybierany (głównie) przez liczne polskie grupy. Z tego co zaobserwowaliśmy, to doskonałe miejsce na obóz znajduje się trochę powyżej kempingu nr 1. Idąc drogą nad kempem, po dojściu do torów należy podejść trochę do góry wracając się ścieżką biegnącą powyżej drogi. Jest tam takie płaskie i dość intymne miejsce. Do murku odgradzającego kemping również blisko, co może korzystnie wpłynąć na utrzymanie higieny wśród koczowników. Nie mniej jest to "Paraje Natural", a więc wszystko jest zabronione (nawet wspinanie za torami, o czym poinformowali nas strażnicy parkowi - przerwali mi w trakcie wiązania się liną - skandal!!!).
- domki pasterskie - domki położone w dolinie za pierwszym masywem. Licznie okupowane i niezrewidowane przez nas. Pewnie jest tam fajnie, ale daleko do sklepu i do wody.
- grota - miejsce gdzie podobno ludzie czasami śpią, ale kto ich tam wie. Warunki raczej niesprzyjające.
- własny samochód - widzieliśmy sporo, dużych samochodów zaparkowanych byle gdzie, w których toczy się niezmącony żywot ekstremalnych wspinaczy-tułaczy.
Po wybraniu docelowego miejsca na nocleg i jego zasiedleniu, można przystąpić do działań w terenie.
Wspinanie
Skały jest duuuuużo. Dróg też, ale u nas byłoby 100 razy więcej. Dużo obitych, sportowych, długich dróg - lina 70m może się czasami przydać (dwa razy musiałem się rozwiązywać przy zjeździe na wysokości 1-2 wpinki żeby zejść). Są też w miarę łatwe wielowyciągówki o równomiernym rozkładzie trudności, często są one obite. Wybierając się na nie warto zabrać kask, czasami kilka kostek. Jest nawet sektor wyłącznie hakówkowy (czy wiszenie tylko w kąpielówkach, w ławach kogoś kręci?).
Dojście pod sektory urozmaicone: parę sektorów jest zaraz koło wsi, ale do większości czeka nas dreptanie po torowisku (zabronione i egzekwowane w weekendy i święta przez strażników), albo mozolny marsz leśną drogą w górę doliny. Wszystkie odwiedzone przez nas miejsca były bardzo urokliwe, ale nam spodobały się zwłaszcza te najwyżej leżące sektory - "Escalera arabe" i "Escalera suizo" - wysoko, słonecznie i ze względu na odległość trochę luźniejsze. Stamtąd dzieli nas już tylko parę kroków od grani masywu, na którego wierzchołek warto wyjść. Sektory położone w sąsiednim masywie: "Las encantadas" i "El corral" decyzją właścicieli gruntów są zamknięte obecnie dla wspinaczy i w konsekwencji wiele dolnych ringów na drogach jest ukręconych.


Warto zaopatrzyć się w nowy (aktualnie z 2004 roku) przewodnik wspinaczkowy po El Chorro i Desplomilandii, do kupienia w sklepie wspinaczkowym we wiosce za 23€ (z tego 5€ idzie na obijanie dróg, więc może warto ich zasponsorować, bo w tym tempie to oni nigdy nie dojdą do zagęszczenia ringów porównywalnym do Zegarowej w Rzędkach). Inne w miarę aktualne topo do zassania zamieszczam poniżej:
 Topo El Chorro (3MB)
Atrakcją El Chorro jest oczywiście wszędzie opisywany Camino del Rey, czyli wąska kładka biegnąca wzdłuż ścian kanionu. Warto wybrać się tam w dzień restowy - przyda się na pewno lina, uprząż, kask, i trochę szpeju do asekuracji.
Linki
Na koniec kilka linków do innych polskich stron poświęconych El Chorro:
Artykuł zamieszczony w Górach
Info na stronie wspinanie.pl
Opis rejonu na stronie UKA
link do strony www.wspinek.fr.pl
www.adur.republika.pl
tekst opracował: Tibor
zdjęcia przygotowała: Aga-cka
|