Kirgizja - Karawaszyn - Dolina Kara-Su - sprawozdanie z wyprawy AKG w 2015 r.
Wyprawa Akademickiego Klubu Górskiego do Doliny Kara-Su (Kirgizja, Karawaszyn)
Skład: Paweł Pustelnik, Łukasz Mirowski, Paweł Wojdyga (wszyscy AKG Łódź)
17.07.2015 – 16.08.2015
Sprawozdanie kierownika wyprawy
1. Dojazd
Wyruszyliśmy 17 lipca z Warszawy. Samolotem, przez Istambuł dostaliśmy się do Osz w Kirgistanie. Tam dokonaliśmy zakupów żywnościowych i rano 19 lipca ruszyliśmy wynajętym samochodem w trasę do Ozgorusz, skąd zaczyna się 3-dniowy trekking do bazy (z powodu zerwania mostów na rzece Karawaszyn nie jest obecnie możliwe dostanie się w ten rejon szybszą, 1-dniową trasą od strony wioski Woruch). 20 lipca, po załadowaniu 180 kg bagażu na trzy wynajęte konie, ruszyliśmy do góry. Niestety, karawana nie ułożyła się dla nas dobrze. Wieczorem pierwszego dnia spadł ze ścieżki na dno żlebu łamiąc nogę, jeden z naszych koni. Przymusowo zabiwakowaliśmy na przełęczy ok. 3800 m, czekając na zorganizowanie przez Kirgizów zastępczego zwierzęcia. Nazajutrz rano musieliśmy niestety patrzeć, jak z progu skalnego spada kolejny z koni. Po pozbieraniu naszego sprzętu i przeładowaniu go na towarzyszące nam osiołki kontynuowaliśmy karawanę. 22 lipca wczesnym popołudniem bez dalszych przygód dotarliśmy do bazy w dolinie Kara-Su. Na miejscu zastaliśmy ok. 30 wspinaczy rosyjskich i spory, dobrze zorganizowany obóz postawiony na potrzeby rozgrywanych właśnie Mistrzostw Federacji Rosyjskiej w Alpinizmie. Pogoda była bardzo niestabilna – było bardzo ciepło i codziennie pojawiały się opady. Paweł W. i Łukasz zakończyli trekking z infekcjami dróg oddechowych, które wymagały podania antybiotyków.
Nasza baza w Kara-Su. Potrzebujemy większej flagi ;-). Fot. Ł. Mirowski
2. Akcja górska
2.1. Aussie Free Route (Asan) – próba
Po jednym dniu odpoczynku, 23 lipca rozpoczęliśmy akcję górską. Za pierwszy cel obraliśmy Drogę Australijską (Aussie Free Route) 1200 m, 7b+ – czyli warianty klasyczne do Drogi Pogoriełowa na Asanie (4230 m). Droga wydawała się dobrym celem na niestabilną pogodę, ze względu na duże tarasy znajdujące się po 3., 9. i 15. wyciągu, umożliwiające rozstawienie małego namiotu. Pierwszego dnia przeszliśmy trzy pierwsze wyciągi drogi (do 7a), wyciągnęliśmy wór z zapasami na 4 dni, a następnie zjechaliśmy w dół na nocleg. Drugiego dnia doszliśmy do drugiej półki (6 wyciągów do 6c+ OS), rozstawiliśmy na niej namiot oraz zaporęczowaliśmy jeden wyciąg powyżej. Trzeciego dnia czekały na nas kluczowe trudności: wyciągi 12. (7b+) i 14. (7b). Niestety poranek przyniósł złe wiadomości. Co prawda przeszliśmy OS wyciąg 11. (6c+), ale okazało się, że mamy zbyt mało lin aby zaporęczować teren od półki do 11. stanowiska, jak planowaliśmy. Kluczowy dla drogi 12. wyciąg okazał się wymagający i trudny do przejścia z marszu, a praca nad nim przy błędzie taktycznym, który popełniliśmy (za mało lin) – prawie niemożliwa. Chwilę później straciliśmy wszystkie opcje kontynuowania wspinaczki, po tym jak zorientowaliśmy się, że nasza jedyna lina dynamiczna jest przecięta w połowie (do przerwania rdzenia dojść musiało podczas małpowania lub holowania dnia poprzedniego). Pozostał nam tylko odwrót. Na półce zostawiliśmy depozyt wody, z nadzieją, że wrócimy na tę drogę.
Próba na Aussie Free Route. Fot. Ł. Mirowski
2.2. Próba nowej drogi (Żółta Ściana)
W ciągu następnych dni pogoda pogorszyła się, padało, większość ścian pozostawała mokrych. Myśląc o naszym celu głównym, czyli Piku 4810, wykonaliśmy rekonesans pod północną ścianę oraz zebraliśmy informacje o drogach od Rosjan (w tym czasie na płn. ścianie walczyły dwa rosyjskie zespoły). Po czterech dniach oczekiwania na poprawę pogody podjęliśmy decyzję, aby spróbować nowej drogi na Żółtą Ścianę – pozostającej stosunkowo suchą w tych warunkach. Linia, którą wypatrzyliśmy rozwiązywać miała efektowny headwall wieńczący południowo-wschodnią ścianę. Pierwszego dnia wspięliśmy się na trzech i pół wyciągach zanim ze ściany zmył nas deszcz. Po powrocie do bazy dowiedzieliśmy się, że na Piku 4810 miał miejsce wypadek. Zginął cały 3-osobowy zespół z Moskwy. Przyczyną wypadku było wyrwanie stanowiska założonego z bloku skalnego i upadek wspinaczy, śpiących w tym czasie w portaledge’u, do podstawy ściany. Tragicznie zmarli byli naszymi sąsiadami w obozie. Byliśmy mocno podcięci psychicznie tą wiadomością, ale po krótkiej rozmowie zdecydowaliśmy się wspinać kolejnego dnia. Rano weszliśmy w ścianę. Po wymałpowaniu do osiągniętego poprzedniego dnia punktu pociągnęliśmy dalej do przecięcia z drogą Diagonalka, gdzie rozbiliśmy portal z planem pracowania dwóch kolejnych dni nad headwallem. Po deszczowej nocy poranne promienie słońca zgodnie z oczekiwaniami szybko osuszyły ścianę. Wspięliśmy się jeden wyciąg Diagonalką i odbiliśmy w górę wypatrzonymi wcześniej formacjami. Niestety po około 30 m wspinania okazało się, że skała, z której zbudowany jest headwall, jest bardzo zerodowana, rozsypuje się w rękach. Łukasz ostrożnie wycofał się do stanowiska. Teren wszędzie powyżej wyglądał bardzo podobnie. Uznaliśmy, że zakończenie wspinaczki łatwą Diagonalką nie ma większego sensu i po raz drugi na tym wyjeździe wycofaliśmy się.
Headwall Żółtej Ściany. Fot. P. Wojdyga
2.3. Drogi: Alperina (Asan) i Nazarowa (Pik 4810) – próby
Pogoda niestety nie poprawiała się, codziennie padał deszcz. Po
odczekaniu kolejnych dwóch dni postanowiliśmy wspiąć się czymś na
szybko, w stylu alpejskim. Wybór padł na upatrzoną wcześniej Drogę
Alperina 6c, 700 m na Asanie. Plan zakładał wspięcie się do grani przed
pierwszym deszczem, by potem w ewentualnie gorszej pogodzie kontynuować
łatwiejszym już terenem do szczytu. Wystartowaliśmy wcześnie rano,
sprawnie udało się nam pokonać 8 pierwszych wyciągów, w tym dolne
trudności w off-widthowych rysach. Po 9. wyciągu podążając dalej
logiczną formacją niestety zapchaliśmy się bardzo kruchy teren i
zgubiliśmy drogę. Wycof zajął chwilę (brak haków), w międzyczasie
zaczęło padać. Postanowiliśmy zjechać niżej, aby zorientować się gdzie
pobłądziliśmy, niestety bezskutecznie. Wycofaliśmy się do podstawy
ściany i w pełnej już zlewie wróciliśmy do bazy.
Ponieważ do końca pobytu pozostał nam tydzień, postanowiliśmy spróbować
wejść na Pik 4810 najprzystępniejszą drogą, czyli Drogą Nazarowa (700
m, ros. 5b) na wschodnim filarze turni (od strony doliny Ak-Su). Około
południa wyszliśmy do sąsiedniej doliny przygotowani na 3-dniowy wypad.
Podejście pod przełęcz pomiędzy Pik Lomo i Pik 4810 okazało się bardzo
długie i kulminowało bardzo nieprzyjemnym żlebem. Na platforemce
biwakowej na 4000 m, pod filarem zameldowaliśmy się dopiero ok. 23:00.
Łukasz zgłaszał problemy z oddychaniem, niestety w stanie dużego
zmęczenia powróciła niezaleczona infekcja. Rano po przebudzeniu
podjęliśmy decyzję o kolejnym wycofie.
Szerokie rysy na Alperinie (Asan). Fot. Ł. Mirowski
2.4. Żółta Ściana – nowa droga
Po powrocie do bazy pozostały nam jeszcze 2 dni do rozpoczęcia karawany. Postanowiliśmy dać sobie ostatnią szansę. Pogoda wreszcie zaczęła się zmieniać, temperatury wyraźnie spadły, a warunki jakby się stabilizowały. Uderzyliśmy na linię prawej części Żółtej Ściany, gdzie wedle przewodnika nie biegła żadna droga. Tym razem trafiliśmy na bardzo dobrej jakości skałę, ale po 2 wyciągach napotkaliśmy na spity stanowiskowe. Mimo tego wspinaliśmy się dalej, po 3 wyciągach wspólnych z nieznaną nam drogą odbiliśmy w lewo do wielkiego zacięcia, nim wyszliśmy aż do spiętrzenia. Tam drogę zagrodziła zaprana błotem rysa, którą minęliśmy po lewej słabo asekurowaną płytą, a po kolejnych wyciągach dotarliśmy do ostatniego fragmentu Diagonalki, którą wyszliśmy na wierzchołek. Była to pierwsza i ostatnia droga, którą skończyliśmy na tym wyjeździe. Kolejnego dnia do bazy dotarła ekipa Czechów, którzy pokazali nam schemat drogi Kirgistan Cowboys 6b+, A2 którą podążaliśmy na 3 wyciągach. Naszą linię traktować można jako wariant do powyższej lub niezależną klasyczną wspinaczkę. Nazwa Waiting for Siwy (6c, 500 m) nawiązuje do wydarzenia, które o mało co nie zniweczyło i tego wyjścia w góry... Na drodze pozostawiliśmy 1 hak na płytowym wyciągu oraz hak i kość na stanowisku.
Waiting for Siwy (Żółta Ściana). Fot. P. Wojdyga
3. Podsumowanie
Niestety wyprawy tej nie możemy zaliczyć do udanych. Nie podołaliśmy żadnemu z zakładanych celów. Oprócz naszych własnych ułomności, na wynik wyprawy wpływ miały czynniki zewnętrzne: bardzo niestabilna pogoda (podczas 20 dni pobytu w bazie mieliśmy tylko 3 dni bez deszczu), kruszyzna spowodowana być może wysokimi temperaturami (obserwowaliśmy liczne lawiny kamienne i duże samoczynne obrywy), infekcje Pawła i Łukasza czy śmierć całego zespołu rosyjskiego na Piku 4180, która bardzo osłabiła nasze morale.
4. Informacje praktyczne
Zachęcamy zespoły planujące wyjazd w rejon Karawaszyn do kontaktu z nami. Jesteśmy w posiadaniu wydanej w tym roku przez magazyn Risk.ru monografii rejonu, będącej pierwszą kompleksową próbą zebrania informacji o istniejących tam drogach. Ponadto dysponujemy kontaktami do pasterzy z Ozgorusz organizujących karawany w Karawaszyn, co pozwala pominąć na tym etapie bardzo kosztowne pośrednictwo agencji doliczających niekiedy swoje kilkusetprocentowe (!!) marże.
Paweł Pustelnik
Przebieg drogi Waiting for Siwy; Yellow Wall; 500 m, 6c; 2015-08-09; Ł. Mirowski, P. Pustelnik, P. Wojdyga
Wyprawę do Doliny Kara-Su wspierali:


Wsparcie sprzętowe:




_fot_L_Mirowski-m.jpg)
_fot_P_Wojdyga-m.jpg)
