AKGreenland
9 sierpnia 2013 09:19

AKGreenlandAKGreenland czyli chłodny lipiec we Fiordzie TasermiutOd 27 czerwca do 25 lipca we Fiordzie Tasermiut na Grenlandii działała wyprawa Akademickiego Klubu Górskiego w Łodzi w składzie: Magdalena Aksman-Mirowska, Łukasz Mirowski, Paweł Pustelnik, Paweł Wojdyga oraz Maciej Książczyk.Fot. Lądujemy na plaży we Fiordzie TasermiutW dotarciu do Fiordu Tasemiut posłużylismy się prawie wszystkim dostępnymi naszej cywilizacji środkami transportu. Wyruszyliśmy samochodem z Łodzi do Kopenhagi, nastepnie samolotem do Narsarsuaq na Grenlandii. Tam po dniu oczekiwania zapakowaliśmy się do helikoptera który zabrał nas do Nanortalik – bardzo urokliwego miejsca na końcu świata, gdzie z ławeczki miejskiej podziwiać można przepływające obok góry lodowe i skąd wyrusza większość wypraw. Po zrobieniu zakupów na 3 tygodnie działalnosci dla naszej piątki, kolejnego dnia łódź kierowana przez dwóch symaptycznych braci-Inuitów zawiozła nas w głąb fiordu. Tym sposobem po 4 dniach od wyruszenia z Polski znaleźliśmy się zupełnie sami w bazie w Tasermiut. Byliśmy w tym okresie jedyną wspinaczkową ekipą działającą w tym rejonie.Fot. Mostek linowy w drodze do naszej bazyNa miejscu przywitała nas dośc chłodna, choć początkowo słoneczna aura i fantastyczne widoki na piękne ściany – w wielu przypadkach przykryte niestety śniegiem lub właśnie otrząsające się z niego po niedawnych opadach. Takie warunki miały towarzyszyć nam aż do końca wyprawy. Okna pogodowe podczas których cieszyliśmy się słońcem przeplatały się z załamaniami podczas których wyzej położone zerwy lub ich partie pokrywał śnieg. Podczas całego wyjazdu mielismy ok. 7-8 dni które pozwalały na realizację naszych planów. Byliśmy nastawieni na wspinaczke klasyczną – nie braliśmy pod uwagę i nie byliśmy przygotowania na wspinanie mikstowe ani ciężką hakowkę. Najbardziej oczywistym w tych okolicznoscich celem była zachodnia ściana Ulamertorsuaq – położona najniżej i najbardziej nasłoneczniona – więc najszybciej schnąca z okolicznych turni.Fot. Czasem bywało …

• • •
Wandalizm w Rzędkowicach
29 maja 2013 01:30

Wandalizm w Rzędkowicach(27.05.2013) UWAGA: Tekst zawiera informacje mogące wpłynąć na zepsucie stylu on-sight na następujących drogach: Thin Lizzy VI.3 (Lechfor); Pokrzywki, VI (Lechfor); Szatańskie wersety VI.4 (Okiennik Rzędkowicki); Diagonala (Dziędzielewicz), IV+ (Okiennik Rzędkowicki); Direttissima, VI- (Okiennik Rzędkowicki). Gdy w zeszły weekend wybraliśmy się do Rzędkowic, niemiło zaskoczyły nas zmiany w obiciu niektórych dróg. Później doszły do nas wiadomości o zniszczeniu (poprzez obicie) niektórych klasyków tradowych m.in. Pokrzywek.Zbulwersowani tymi informacjami, a także widokiem szarych placków kleju, którymi zostały upstrzone jasne ściany skał w Rzędkowicach, postanowiliśmy pojechać specjalnie na wizję lokalną. W sobotę 25. maja przeszliśmy kilka z reekipowanych dróg, a część obejrzeliśmy ze zjazdu. Poniżej przedstawiamy zapis słowny i zdjęciowy z naszych obserwacji, a także kilka nasuwających się wniosków i refleksji. Oceniając po kolorze i rozmiarze placków kleju oraz rodzaju użytych ringów ten sam sprawca (być może zbiorowy) wymieniał asekurację na następujących drogach: Wysoka: - Bartosz Jabłoński harcmistrz VI.3 - Ramirez VI.1+ - Dupa Niemowlaka VI.2 - Filar Mocno Bezalkoholowy VI+ - Kamikadze Boski Wiatr VI.5 - Kant Wysokiej VI.1 - Jarek nie może VI+ Turnia Cyklopa: - 622 upadki bunga VI.6 - Los Alcazares VI.3+ Wielka Baszta: - Pytajnik VI.1+ - Wykrzyknik VI.4 Lechfor: - Direttissima VI.2 - Ostatki VI.2+ …

• • •
Sprawozdanie z tripu wspinaczkowego Piotrka Kmina
15 stycznia 2013 23:24

Sprawozdanie z tripu wspinaczkowego 06 lipiec 2011 - 04 wrzesień 2011FrankenjuraDo pierwszego celu tegorocznych wakacji docieramy 6 lipca. Frankenjura wita nas przyjemną pogodą: umiarkowana temperatura i raczej bez deszczu (niestety wraz z upływem czasu sytuacja zmienia się diametralnie - częste i obfite opady połączone z niższą temperaturą). Na doskonale znanym łodzianom parkingu pod Krogelstein spotykamy Waldka i Michała, a po paru dniach dociera również Szymon. Pobyt na Franken ma charakter wybitnie rozwspinowy - wspinam się po drogach z dolnych partii skali trudności, stawiam na zwiedzenie nowych rejonów na północy. Wyjątek stanowi kilkudniowa eskapada w okolice Krotensee, spowodowana przyjazdem ekipy Atest-owej. W sumie odwiedzamy około 10 rejonów, z czego godne polecenia …

• • •
Dachstein
15 stycznia 2013 23:21

Sprawozdanie z wyjazdu wspinaczkowego do Dachsteinu25 lipca 2011 - 04 sierpnia 2011Na miejsce dotarliśmy 26.07.2011 rano. Z powodu nieporozumienia, nasi znajomi z ŁKW, z którymi się wybraliśmy, zamiast w Gosau, zostawili nas z drugiej strony masywu, za miejscowością Ramsau koło Dachsteinruhe (1122m n.p.m.). Przemieszczenie się do Gosau zajęłoby nam cały dodatkowy dzień, więc postanowiliśmy podejść przez grań główną. Podjechaliśmy autobusem do schroniska Bachlalm (1490m n.p.m.), co zaoszczędziło nam 4km spaceru i 350m przewyższenia. Dojście do Adamekhutte zajęło nam ok. 10h, gdyż musieliśmy podejść na przełęcz Windlegerscharte (2401m n.p.m.), zejść na drugą stronę masywu obejść Torstein i dojść do schroniska (całość zaznaczona poniżej na mapie, kolorem niebieskim - droga przebyta przez …

• • •
Khan Tengri 2007
15 stycznia 2013 23:19

Khan Tengri 200718 dni na lodowcu i przytarty nosek28 lipca '07 ruszyła kolejna polska wyprawa na Khan Tengri. Połowa 6 osobowego składu reprezentowała Łódź, Krzysiek Grzegorczyk sentymentalnie (obecnie zamieszkuje Międzyzdroje), Kasia Kobos fizycznie, ja zaś fizycznie i sentymentalnie. Pozostali członkowie ekipy to pomysłodawca i kierownik wyprawy Janek Gliwa oraz Bożena Bandura z Wadowic oraz Piotrek Zieliński z Krakowa. Dziękuję Kasi i Piotrowi za zgodę na wykorzystanie ich zdjęć w tej relacji. Zdecydowałem się na formę dziennikową, przez co relacja traci na efekcie lirycznym, za to widać przebieg operacji jak na dłoni.Podchodziliśmy drogą północną z powodu lawin, które często schodzą w kuluarze Semionowa na bardziej popularnej drodze południowej. Nasza droga wiedzie przez Petię albo Plecy Czapajewa (6150 m.), przełęcz, gdzie łączy się z drogą południową i dalej zachodnią granią Khana. Droga ta zawiera kilka odcinków o trudności do 5b, ale wszystkie są zaporęczowane, podobnie jak niektóre całkiem łatwe fragmenty drogi.Dzień ZeroLogistyka poszła jak z bicza strzelił i 29 wieczorem jesteśmy już w północnej bazie kirgiskiej, zarządzanej przez Tien Shan. Ja zamiast przywitać szefa bazy Miszę kieruje się od razu do sławojki aby zapłacić karę za poranne obżarstwo. W moje ślady kilka godzin później idzie Janek. Na szczęście pod ręką mamy stoperan.Dzień …

• • •
Muztagh Ata
15 stycznia 2013 23:17

Relacja z wyprawy w góry Kun Lunlipiec 200627.06.W dziewięciu wylatujemy z Warszawy do Moskwy. Po paru godzinach przerwy i kilku Baltikach lecimy dalej do Bishkeku, stolicy Kirgizji.28-30.06.W niespełna dwie doby przemieszczamy się z Bishkeku do Kaszgaru w Ujgurii (Chiny, jakby kto nie wiedział). Cały Kirgistan jest górzysty (średnia położenia to Rysy), drogi kiepskie, miejscami szutrowe, miejscami zawalone głazami. Z Bishkeku do Osh (700 km.) jedziemy marszrutką 20 h. Dalej pniemy się jeepem na płaskowyż Pamir (4000 m. npm) i do granicy w Irkesztam. To była w sumie cała nasza aklimatyzacja. Leitmotiv tej części wyprawy to pierdy oraz kwestia winy.30.06-1.07.Seman Hotel, Kaszgar. Zbijamy bąki, machamy pałeczkami, drinkujemy, jak byśmy byli na wakacjach. I targujemy się z Johnym, anglojęzycznym Chińczykiem, który wie jak robić kasę na naszych westmańskich zachciankach. Nam załatwia w ekspresowym tempie pozwolenie na Muztagha za jedyne 1180 $. Na szczęście, ten wydatek pokryła firma Hannah. Grazie!2.07.5h jedziemy mikrobusem do Subashi u podnóża Celu. Przejeżdżamy przez pustynię, wjeżdżamy w góry Kun Lun. Suche góry, ascetyczne, strzeliste wierzchołki, ostre granie. W końcu docieramy do serca gór, jeziora Karakol. Po jednej stronie jeziora rozciąga się zamglone pasmo Kongura, po drugiej lepiej widoczny masyw Muztagha. Na miejscu juczymy nasze dwa wielbłądy pakując na nie niemiłosiernie dużo bagażu i sprzętu. Wziąłem na siebie około 20 kg, a na garbacza scedowałem 10, niektórzy zrobili na odwrót, skutkiem czego jeden wielbłąd po kilku kilometrach zrzucił ładunek i trzeba go było juczyć od nowa. Niemniej, tragarze z wielbłądami, którzy na początku wlekli się za nami, dotarli do basecampu (4400 m npm) pierwsi, po jakiś 5 h. marszu. Do zmroku na miejsce dotarli wszyscy. Na miejscu jest chłodno, zaczyna prószyć śnieg.3.07. Pierwszy dzień operacji górskiej. Nikomu się nie …

• • •
Łodzianie w Kirgistanie
15 stycznia 2013 23:15

Kirgizja 2006 - opis zdobyczy przywiezionych z Kirgizjisierpień 2006Przez trzy pierwsze tygodnie sierpnia w dolinie Ak-Su (rejon Karawaszyn, Kirgizja) działała wyprawa Akademickiego Klubu Górskiego w Łodzi w składzie: Sławek Cyndecki, Paweł Grenda, Bartek Malinowski, Adam Pustelnik, Paweł Pustelnik, Marcin Szymelfenig. Oto krótka relacja z wyjazdu.Z Polski wyruszyliśmy 26 lipca. Po trwającej tydzień podróży wiodącej przez Istambuł, Biszkek, Osh i Batken znaleźliśmy się w Karawaszynie, na pograniczu Tadżycko-Kirgiskim. "Getting to Karavshin is more of an adventure than climbing there itself" - piszą autorzy mini-przewodnika po Kirgizji wydanego przez American Alpine Club i jest to również wierny opis naszych doświadczeń. Ilość perturbacji związanych z uzyskiwaniem kolejnych stempli na naszym "permicie", rozmów z …

• • •
Yosemite 2006
15 stycznia 2013 23:06

Yosemite krótkie streszczenie tegorocznych dokonań Adama i Pawła Pustelników. 12 maja - 12 czerwca 2006 Naszym głównym celem wyjazdu było dokończenie zeszłorocznej przygody z doliny i przejście El Capitana w pełni klasycznie drogą Salathe Wall. Już na przyjeździe do doliny okazało się, że będzie to cel nieosiągalny. Po wyjątkowo długiej zimie i zaskakująco ciepłej wiośnie ilość wody w rzekach i na ścianach przekroczyła normy i tym samym wiele formacji płynęło. Na Salathe była to kwestia tylko jednego wyciągu ("The Sewer" czyli ściek) niemniej nie chcieliśmy ryzykować powtórki z zeszłego roku.Przez pierwsze dwa tygodnie próbowaliśmy się rozwspinać i przygotować do akcji na El Capitanie i innych długich drogach, jednak z różnych …

• • •
Robokop Kanfor Atest Biznes w kadrze Satori Druk
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Polityka prywatności.